ogień który nie śpi >> wtorek, 1 września 2009 05:31:43
piszę właściwie z samego sentymentu do tej strony... nie chcę aby znikła... sztucznie podtrzymuję jej życie, tak aby nikt nie ukradł mi tego kawałka życia, wspomnień opisanych... wiele rzeczy się zmienia, wiele pozostaje takich samych w nieskończoność i całkiem w koło opętańczo zataczając kręgi wracam wciąż w ten jeden punkt o 5-ciu lat czy 4. zliczyć ciężko kiedy się zaczęło... przestać nie może i boli i płonie i niszczy wszystko dookoła, a ja ściskam w dłoni ten głupi symbol i płakać już nie umiem... nigdy nie umiałam... przy smutnym "żegnaj" opanowałam łzy wtedy, gdy wiedziałam, że już nigdy, że stracone... a teraz... kupiłam bilet, tak jak kupił bilet on... zabroniłam mu przyjeżdżać... a teraz sama lgnę jak głupia ćma prosto w ogień... nie przeżyję... wiem, serce rozleci mi się w puch, sklejane zbyt wiele razy... Agni i Nibi... cóż chyba po prostu skazana jestem na samozagładę... płonę, bez żadnego sensu i logiki, tak po prostu...
komentarze [0]Sesja - niedziela 23:23 >> niedziela, 25 stycznia 2009 23:24:53
N: aaa aha i co do twojego "po co to wszystko..." to tylko mam do powiedzenia, ze nadszedł z dawna przepowiadany czas SESJI
22:58
a zgodnie ze słownikiem SESJA=Spokojna Egzystencja Stała się Jebana Apokalipsą
22:58
H:która jak zwykle pod koniec stycznia ciężko zaskoczyła studentów xD
22:58
N:dokładnie... wszyscy masowo skłądają podania o wydłużenie doby do 56 godzin i odroczenie wyroków o miesiąc
22:59
H:do pani Stefy z dziekanatu omitemporalnego wszechświata xD
22:59
N:no właśnie
23:00
H:woźny Zbychu ma dyżur 24/7, żeby studenci nie ogryzali nóg od stolika z nerwów
23:01
H:bibliotekarka Katiusza musiała zamocować alarm we wszystkich pozycjach w czytelni i zamocować kraty w oknach
23:02
H:Bezimienna acz Straszna Pani z Ksera, patrząc na morze studentów, zaczęła prać młotkiem po łapach, które chwytały blatu jej stanowiska pracy jak tonący burty...
23:04
N:okoliczne drzewa zaczęły uciekać w popłochu drżąc o swe życie patrzac na los swoich krewnych z lasu tropikalnego, przerobionych na małe skrawki niewyobrażalnie długich notatek..
23:04
N:które mają niezwykła zdolność znikania na widok niejakich ciał profesorskich
23:05
H:które to ciała krążą po orbicie odwrotnie proporcjonalnie do zapotrzebowania na nie
23:06
N:i mnożą się wykładniczo na dźwięk słowa Egzamin, które wydaje się być dla nich promotorem replikacji
23:07
H:sam Egzamin to groźny, mityczny potwór, podejrzewa się go o przynależność do Wielkich Przedwiecznych, aczkolwiek, w przeciwieństwie do nich, objawia się Dwa Razy W Roku, karmi się strachem, stresem, łzami i tonami papieru...
23:10
N:cechuje się zdolnością do przyspieszania czasu i omamiania umysłów studentów, którzy to tracą wszelką pewnosć swego istnienia i stają się pożywką dla samego potwora, który z każdą minutą staje się bardziej przerażający aż do momentu w którym osiaga poziom "jeszcze 5 min" który trwa niecałe 0,2 sekundy i konczy się nagle pozostawiając miejsce dla swojej Nastepczyni "Listy Wyników"
23:13
H:Lista Wyników jest to straszliwa istota, karmiąca się Niepewnością i Zwątpieniem, a w skrajnych sytuacjach Bezbżeżnym Smutkiem, tworzy dwa razy do roku związek oparty na symbiozie z Tablicą Ogłoszeń, która, w normalnych warunkach, jest nieszkodliwą, neutralną istotą...
23:15
N:w związku tym staje się bezlitosnym zabójcą wszelkiej nadziei... niektórzy jedynie otrzymuja łaskę stając się Wybrańcami i odpływając spod Tablicy z błogim uśmiechem na twarzy..
23:18
N:ci którym się nie udało, zostają skazani na Drugą Szansę i powtóre spotkanie z potwornym Egzaminem zaopatrzonym w hordę niezadowolonych ciał profesorskich, którzy mają "cos lepszego do roboty"
!!!!A teraz pytanie kontrolne: my jesteśmy nienormalne prawda?
23:21
H:trochę, i epicko popierdolone
23:21
N:okej wszystko się zgadza
komentarze [0]Pamięć przenośna... >> poniedziałek, 12 stycznia 2009 22:40:15
"-nie rozumiem facetów....
-a po co rozumieć istotę o mentalności gąbki?" xD
komentarze [1]rozbiegane myśli >> poniedziałek, 5 stycznia 2009 20:42:29
że sesja się zaczęła, postanowiłam odświeżyć to "coś"; może bardziej z sentymentu niż z potrzeby pisania
mój świat zatacza kręgi, biegnie w kółko łapiąc za ogon, jakże wesoły obrazek
uczelnia jest centrum mojego świata; jedyny kochanek najbardziej wierny i wytrwały, miłość między nami ognista przeplata się z nienawiścią... tango
może to i chore, ale co komu do tego, uczelni nie zrani moja chwilowa zdrada, jeśli tylko wrócę potem i zdam kolejną sesję
powolna chaotyczna stagnacja
nic wracam do nauki
żyj świecie i miej się dobrze
komentarze [0]Kraków, mieszkanie, łazienka, wanna.... >> sobota, 11 października 2008 00:40:52
... laptop, herbata i sex w wielkim mieście. Cóż, woda już dawno zdążyła wystygnąć, herbata również. Właściwie od godziny 16 z minutami kiedy to skończyłam zajęcia gadam sama ze sobą, a to jest naturalny etap końcowy takiej sytuacji.
Co tu dużo mówić. Znów siedzę sama na mieszkaniu, jesień się zaczyna i zaczyna mnie dopadać jesienne mżenie nastroju. Ale to wszystko minie już z poniedziałkiem. Jak dobrze, że istnieje coś takiego jak pracoholizm.... przynajmniej nie ma czasu na myślenie.
pozdrawiam z kąpieli rumiankowej
komentarze [0]I am coulor blind, coffe's black and egg white >> środa, 3 września 2008 22:57:06
Życie w wielkim mieście. Wstajesz rano, zjadasz jogurt niskotłuszczowy TESCO z garstką płatków pełnoziarnistych. Kawą popijasz zestaw tabletek: na odchudzanie/ na promienną cerę/ z witaminami i minerałami/ na błyszczące włosy i zdrowe paznokcie/ na mocne kości/ ... na przetrwanie. Potem biegniesz do pracy. Po południu szybki obiad ugotowany jeszcze w poniedziałek na cztery dni do przodu. Szklanka soku, jakieś tabletki i już jesteś w drodze na basen/tenisa/jazdę konną/kurs języka obcego/szkołę tańca. Bo przecież musisz być fit. Wracasz, jeszcze trochę stretchingu w domu przy muzyce z laptopa lub w wersji extra samemu grasz na pianinie/skrzypcach/gitarze. Prysznic i kolacja, o ile oczywiście jest przed 6, no może 7 wieczór, bo potem jeść już nie wolno... tylko zestaw tabletek popitych sokiem. Godzina 1 w nocy. Klecisz kolejną umowę, prezentację, pracę, opracowanie danych. Przeglądasz jeszcze najnowsze wydarzenia, czytasz jakieś artykuły z branży. Ok, jest 2, 3 w nocy. Za parę godzin trzeba wstać. Kładziesz się spać i zapadasz w niespokojny sen, oświetlony tuzinem lamp na parkingu obok, uśpiony monotonnym warkotem silników na drodze. Ale pamiętaj uśmiech na twarzy, bo jesteś kobietą sukcesu. Jeszcze tylko podkład, puder i jesteś atrakcyjną kobietą ze światem u swoich stóp... well suited do otaczającego cię świata... po przecież jesteś szczęśliwym singlem, nieprawdaż?
komentarze [0]gruszka sandomierska obejmuje patronat... >> niedziela, 6 lipica 2008 23:32:32
Nic więcej jak to, że pierwszy rok się skończył... nowe życie mi się podoba, zwłaszcza, gdy świat gna, gdy trzeba wybierać między snem a imprezą. To lubię.
Nie lubię wracać do spokoju mojego miasteczka, zbyt dużej ilości wolnego czasu, zbyt małej ilości znajomych i pieniędzy.
Nic, nikomu... znów nikomu... ileż razy powtarza się ten schemat.
"ale my jesteśmy z innej gliny. My będziemy zawsze piękni, młodzi, bogaci i wolni...."
to na tyle dziś z dekadentyzmu/dekadencji *
*) błędne skreślić
komentarze [1]Hier ligt mijn hart voor jou >> wtorek, 27 maja 2008 01:07:24
I tak Cię kocham, mimo wszystko, i ta ławka... nawet za 50 lat a choćby i tyle miało minąć do momentu, gdy cię znów zobaczę... a niech i to będzie... bo nie może być inaczej jak to co jest nam dane...
komentarze [0]Wiosna 2008 >> niedziela, 27 kwietnia 2008 19:47:24
Przypadek 1.
Mszana:
43 godziny
w tym:
6 godzin snu
2 godziny leżenia na trawce zielonej i podziwiania żuków leśnych
3 godziny siatkówki
5 lub 6 godzin "wykładów"
2 godzinna wyprawa na pizze w ramach zdrowego żywienia
summa sumarum: 25 godzin mniej lub bardziej intensywnego pierdolenia o szopenie, penicylinie, prawdzie i seksie przy ciągle rosnącym stężeniu alkoholu we krwi
wyjazd uznaje za baaardzo udany
mam spuchnięty (wybity) palec, podkrążone oczy, zasypiam na stojąco i ogólnie czuję się świetnie :)
Przypadek 2.
"...a wyście to to tak po ludzku spartolili..."
Wiosną zakwitają kwiaty i drzewa i trawa zieleńsza. Zakwitają rumieńce i piegi słoneczne. Rozkwitają spódnice i sukienki.
A z szafy wychodzi belzebub rzuca słoikiem i przypomina o nierozwiązanych sprawach.
Wybrałam Cebie bo.... tak naprawdę nie wiem dlaczego Ciebie wybrałam.
Mętlik w głowie i kwitną znaki zapytania i motyle w brzuchu.
Jak ja nie lubię symboli nieoznaczonych w dziedzinach bezlogicznych chemizmów międzyludzkich,
Przypadek 3.
Wracam do sprawozdań.
Hydropiekłowstąpienie
komentarze [2]Jak to jest być kobietem.... >> sobota, 8 marca 2008 22:44:19
biorę się za siebie... na początek ćwiczenia z rozdwojenia jaźni, potem dobre śniadanie z dwóch dań... maseczka na pół twarzy i fizyka w ręce....
nie lubię.... a może zresztą i lubię....
komentarze [0]jedna rzecz pozostaje niezmienna... >> niedziela, 24 lutego 2008 00:55:31

aha i jeszcze mam myślenie logiczno-matematyczne z domieszką myślenia przestrzennego.... czy to się leczy?
komentarze [0]Uwaga... jesli masz ponizej 18-tu lat nie czytaj.... >> środa, 13 lutego 2008 18:18:06
KURWA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
a poza tym wszystko ok....
dziękuję za uwagę....
PS
Dlaczego współcześni faceci pozszywani są z pasztetowej?
komentarze [1]to stay unsound.... >> sobota, 9 lutego 2008 00:23:05
Stało się Coś... niechcianego, znienawidzonego, obrzydliwego. Moja wina, moja wina... mogłam nie iść, mogłam nie pić, nie tańczyć i nie śmiać się. Stało się.... nie w ciąży nie jestem, ale nic nie zmieni już tego co straciłam.... Nie, zbyt ciężko, ale trzeba wstać i iść na egzamin. Trzeba uśmiechnąć się do ludzi, tak jakby nic się nie stało.... nic... zupełnie grzeczna.... w sumie to tylko kilka siniaków trochę, podrapań... nic mi się nie stało, o nie.... trzeba żyć na nowo znów...
komentarze [0]It's better to sink ina river than in a bottle of gin. >> wtorek, 8 stycznia 2008 21:50:16
Tak więc przestaję dziś pić. Do końca sesji. Zaczynam się uczyć i ogólnie zabieram się za siebie.... widać to szczególnie w tym, że od 2 godzin nie robię nic oprócz testu na IQ (ciekawy, nie powiem http://www.iq-test.pl/?d=2196) i gry RPG. Cóż nikt nie jest idealny.
Kupiłam ostatnio kolejną książkę... tak po prostu. Potem znów będę zbierać po ludziach pieniądze na bilet do domu, ciężki żywot mola książkowego.
Ale w końcu wracam do siebie. Do jako-takiej trwałej konformacji, jaką zwykłam przybierać przez większą część mojego życia.
Szukałam ostatnio prawdy a odnalazłam jedynie stos moich starych pytań bez odpowiedzi. Prawda ogólna zapewne leży gdzieś w ciepłych krajach pijąc ambrozję i w nosie ma zapewne moje pytania. Prawda moja własna utkwiła gdzieś skacowana z niedopitą whisky. Może została na dworcu, bo pociąg nie przyjechał, lub złapała awarię z autobusem. Nie wiem... następnym razem wyposażę ją w mikrochipa, będzie jak cała reszta świata dookoła. Ogólnie dostępna o każdej porze. Będę ją mogła sobie wywołać w każdym automacie prawd. Na razie jednak bardzo przydałby sie jej parasol, bo znowu pada.
Idę nawracać siebie... a potem zmienię może trochę świata...
komentarze [4]Nowy pierścionek >> niedziela, 30 grudnia 2007 14:01:15
Właściwie od tego się zaczęło. Podczas spaceru po starym mieście zauważyłam nowy sklepik, coś na kształt komisu i na wystawie pierścionek, ogromny w kształcie kwiatu z czerwonymi kamieniami. Kupiłam go, bez zastanowienia. Wieczorem zakończyłam dosyć dziwny związek z człowiekiem, który miał do mnie pretensje o wszystko, łącznie z malowaniem paznokci i makijażem, o infantylności, roztrzepaniu, lekkomyślności i złośliwości nie wspominając. Potem wróciłam i pomalowałam paznokcie na mój ulubiony mahoniowy kolor. Podobną barwę przyjęły dziś moje włosy. Od trzech dni gram na skrzypcach, znów mam głowę pełną pomysłów. Rysuję i tańczę w kuchni czekając aż woda na kolejną kawę się zagotuje. I cały świat mam już gdzieś.... czuję się, cóż wolna i taka bardzo swoja.
Aha, wiem dobrze, że jestem:
a) infantylna
b) roztrzepana
c) złośliwa
d) lekkomyślna
e) egoistyczna
f) dumna
g) egocentryczna
h) zabiegana
Ale ja siebie lubię, i nic nikomu do tego.
komentarze [2]