dziś... >> wtorek, 29 listopada 2005 23:22:48
najpierw polecam przeczytać poprzednią notkę a dopiero potem tą, większa szansa na zrozumienie...
"I'm only imagination, but allow me to exist"
Czy ja aby przypadkiemnie utonęłam w morzu moich myśli i wyobraźni? Być może zniekształciła świat rzeczywisty tak, że brak w nim rzeczywistości. Istnieję. To dobre słowo. Wahałam się nad innym - żyję. Ale zgodnie z moją regułą ja jestem martwa - egzystuję tylko. Martwa, bo nic mnie nie obchodzą inni ludzie, zdarzenia. Niec, a nic. Tworzę swoje wizje. I istnieję w nich. Nic co nie jest realne żyć nie może. to tylko istnieje, trwa, egzystuje. Dlaczego? Dlaczego popadłam w taki stan zagłuszenia życia. Ktoś musiał głośno krzyknąć widocznie. A może to byłam ja? Na prawdę nie wiem. W głowie kłębią mi się strzępy piosenek, kawałki życia, cienie twarzy i kształty rąk. Czuję spokój i niepokój zarazem. Spokój, gdy zatapiam się całkowicie i niepokój, że już za chwilę będę musiała wydrzeć się, przedostać się do tych resztek rzeczywistości dostrzegalnej wokół mnie.
"to co mam, to co się zdarzyło nam"
"a kiedy zniechęceni, powiemy "studnia bez dna", któraś w końcu przeleje kielich, może to będzie ta, którą wlałem ja"
Gdzie to się zaczęło. Keidy zaczęłam dostrzegać wewnętrzną stronę mojej czaszki?
"Niech mówią, że to nie jest miłość, ze to się tylko zdaje nam.."
Fragmenty piosenek, słyszę muzykę, jest wewnątrz mojej głowy.
Niektóre rzeczy analizuję zbyt głęboko. szukam parabol tam gdize ich nie ma. szukam ludzkich myśli w głowach, w oczach ludzi rozmawiających ze mną. Szukam ich uczuć, prawdy w bl;asku ich źrenic.
"If there is a proof, there is no feith"
Czy ja na prawdę jestem inteligentna? Wszyscy próbują mi wmówić (no zjednym wyjątkiem). Ale co to inteligencja. Po co mi to coś czym ludzie chwalą się nie mając nic poza tym. I co to właściwie jest. Ku czemu służy. Nie chcę uźywać słów, których znaczenia nie znam. tak więc nie jestem inteligentną, a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. I niech tak zostanie. Nie muszę wiedzieć wszystkiego, a przynajmniej nie teraz. Mam nadizeję, że kiedyś poznam odpowiedzi na wszystkie moje pytania. Ale muszę być cierpliwa.
Dosyć zachwycania się lotem motyla - ostatniodleciał si swego raju.
Dosyć zachwycania się nad pięknem stokrotek - śpią nienarodzone pod warstwą śniegu.
Dosyć tańczenia w takt ciszy.
Dosyć kokieterii, dialogów, uśmiechów nic nieznaczących.
Dosyć księżek czytanych kilkakrotnie.
Dosyć zachwycania się piątym dnem wiersza.
Dosyć mnie! Witaj życie! W cywilizowanym, uporządkowanym, normalnym świecie moich rodziców - rzeczywistym.
komentarze [0]jak ja lubie retrospekcje.... >> wtorek, 29 listopada 2005 23:06:53
18 listopada 2005
ZNów mam problemy z koncentracją. Chyba mam zbyt dużo zajęć. tylko z czego zrezygnować? Nie wiem. Jestem zmęczona, niewyspana i zdezorganizowana. Najchętniej już teraz poszłabym spać... szum w głowie chociaż może to tylko ludzie, którzy kręcą się gdzieś w pobliżu. Nie widzę ich, nie mam na to czasu. Zimno mi... zjadłam jabłko i tego żałują. Boli mnie żołądek. W głowie mam różne dziwne obrazy. Przewijają się bardzo szybko. I ta ciężkość. Tak jakby mój mózg zamienił się w ołów. Ciężki, bezmyślny i w dodatku szkodliwy dla mojego ciała. nie wiem skąd to poczucie beznadzieji. Czy tony zaległych testów z chemii mogą aż tak ciążyć na mojej duczy? Czy może... Już mi chyba wszystko jedno.
*Człowiek ogarnięty tym dziwnym uczuciemrzadko kiedy stara się uciec z tej klatki. Więzienia do którego weszło się samemu, no może troszkę popchnęli nas inni. Na początku człowiek zrospaczony próbuje się wydostać. I ma nadzieję, wolę walki. Ale potem przyzwyczaja się do zamknięcia. Każdy dzień wygląda tak samo. Aż czasem niedobrze się robi patrząc na te same kraty przez miesiące. Ciągle te same i żadnej odmiany. Nawet motyle nie wlatują tutaj. Nic i nikt nie wchodzi. Pustka. Dziwne, ze znów mnie dopada właśnie teraz. Tak samo jak rok temu. W nie najszczęśliwszym momencie dla mojej edukacji i wszystkiego. Czy mam z czegoś zrezygnować? Podejrzewam, zę nic by mi to nie dało. Siedziałabym na łóżku i patrzyłabym w punkt, gdzieś na podłodze. Bez sensu. Już lepiej zmusić się do ruchu i myślenia. Może w następny weekand uda mi się odpocząć. Zresztą już niedługo święta. Będzie wolne. Odpoczną i nadrobię zaległości. Uda mi się. Tak jak co roku. to chyba tylko jesienno-zimowe zachwianie piękna wszechrzeczy. Z wiosną stanę na nogi. Jest to niezaprzeczalny dowód na moję motylową tożsamość. Biały motyl. Ostatniego widziałam lecącego prosto w moją twarz we wtorek. Wtedy byłam szczęśliwa i miałam siłę latać. Wczoraj wszystko się zaczęło. Zobaczę. Mam nadzieję że przejdzie i będę tą samą Nibi co w Taize, co na początku roku. Pełną wiary, optymizmu, nadzieji i sił do działania. Nie poddam się. nie przywyknę do rozpaczy. Rozerwę te kraty i odlecę. W mój świat piękny, który będzie światem rzeczywistym. Potrafię.
A ty Maćku udław się swoim geniuszem. nie masz prawa mówić i nawet myśleć, że ja nie umiem. Umiem i to lepiej od ciebie. jestem lepsza i wykrzyczałam ci to w twarz. Ja, pierwsza z tłumu. I cóż z tego, ze będziesz mnie obgadywać. Plotkuj, proszę bardzo. I inech ci w pięty pójdzie. Ja jestem szczera i prawdziwa. Mów sobie co chcesz słomiana kukiełko.
20 listopada 2005
Piosenki:
"cienista strona ulizy", Śmierć ptaka", na młodość" Turnau
25 listopada 2005
"życzę ci odwagi wschodzącego słońca, które mimo nędzy i ogromu zła tego świata dzień po dniu wschodzi i obdarza nas blaskiem i ciepłem swych promieni"
(wpis w jednym z moich starych zeszytów - wiosna 2003)
25 listopada 2005
"Analfabetka" (odnalezione w starych kartkach):
Zielono, brązowo, żółto zaczął się ten dzień. Zielono, brązowo, żółto ziewnęła, otworzyła oczy i wstała starannie zważając na kolejność nóg. Udało się - prawa. Zielono, brązowo, żółto wyjrzała przez okno patrząc na nieznane kolory, wśród ktorych zielono, brązowo, żółto przeplatało się nicią drobną w barwach bieli, błękitu i czerwieni. zielono, brązowo, żółto pogłaskała kota i zjadła śniadanie. W koszuli wybiegła szukać skutków swojego zaklęcia: zielono, brązowo, żółto. Znalazła, zapisała, namalowała. Trwwa, kora drzewa i motyl cytrynek mijający w biegu niewidoczną przeszkodę, a może tylko tańczący z wiatrem. Zamknęła oczy i poszła przed siebie, odważnine stawiając w myślach kroki, by nienaruszyć żadnego kamienia myśli.
-Oto już jestem! Witam was, dzień dobry. Co dizsiaj jest? A tak piątek - uśmiechnęła się do grupy ludzi
-co dzisiaj mamy na pierwszej godzinie? - zapytał chłopiec o pustych oczach.
Weszli do szkoły. Drzwi się zamknęły, usiedli w ławkach kolorem zieleń przypominającytch, nieżywych.
-----------
Dziś też zjadłam jabłko. Było dziwne, ale nie jest mi niedobrze. Nie wiem. nie jest źle. Humor całkiem dobry. Może pójdę na łyżwy dziś.
28 listopada 2005
*Umiera się na wiele sposobów: z miłości, z tęsknoty, z rospaczy, ze zmęczenia, z nudów, ze strachu... Umiera się nie dlatego by przestać żyć, lecz po to by żyć inaczej. Kiedy świat zacieśnia się do rozmiaru pułapki, ostatnią kartą, na którą stawia się własne życie.
*Co to jest prawdziwe Ja?
To kim jesteś, a nie to, co z ciebie uczyniono
*szaleństwo to niemożność przekazania swoich myśli. Tropchę tak, jakbyś znalazła się w obcym kraju - widzisz wszystko, pojmujesz, co się wokół ciebie dzieje, ale nie potrafisz się porozumieć i uzyskać znikąd pomocy, bo nie mówisz językiem tubylców. Wszyscy w taki czy inny sposób jesteśmy szaleńcami.
*a czym jest rzeczywistość?
tym czym powinna być zdaniem większości. Niekoniecznie tym, co najlepsze ani najbardziej logiczne, ale tym co odpowiada zbiorowemu żądaniu. //"Weronika postanawia umrzeć" Paolo Coelho
komentarze [0]....koniec >> środa, 16 listopada 2005 00:03:09
Jestem motylem. Małym białym motylkiem. Lecz zbliża się zima. Potrzebuję kogoś, kto mnie ogrzeje i nakarmi w ten zły czas. W innym wypadku zamarznę. Zginę wśród bieli śniegu. gdy nie będzie Twoich rąk, Twego ciepła, umrę i nie narodzę się na wiosnę. Nie jestem feniksem. Chociaż... mogę spróbować stac się feniksem. Dlaczego nie. Jest to sposób obrony, sposób by przeżyć. Lecz co się stanie z moimi delikatnymi skrzydłami. Na zawsze znikną przykryte piórami. A ja kocham te skrzydla. Lekkie, zwiewne, kruche, tak bardzo moje. Nie wiem czy potrafię być silna. Widziałam kiedyś motyla. Gdzieś między 6:00 a 7:00 wieczór. Było ciemno i zimno. Padał deszcz. W świetle latarni zobaczyłam jego. Motyla walczącego. Leciał, uciekał przed gradem kropel. Leciał, mimo zimna. Odleciał A ja stałam i patrzyłam w miejsce gdzie znikł za zasłoną nocy. W głowie składały się wersy, które nigdy nie zmieniły się w słowo pisane. Patrzyłam. A potem poszłam w swoją stronę. Przed siebie. Tka chwila utrwala się w pamięci. Tak. Jak ta chwila. Kiedy myślałam, że wszystko sie zawali okazuje się , że nie jest tak źle. Lot motyla. Maleńka, zmieniam bieg czasu. Na swój sposób. Kiedyś uda się. Dizwne. Miało byc inaczej. Łaskawy jest los. Szkoda że nie dla wszystkich. W moim schizofrenicznym świecie zakwitły dziś kwiaty nadziei. I chyba nie tylko dla mnie. Zaczynam tańczyć. W schizofrenicznym świecie wszystko jest możliwe. Dziwne. Jak łatwo szczęście zmienia się w smutek. Jak łatwo beznadzieję wypełnić po brzegi wodą życia. Jesteśmy jak chorągiewki na wietrze, Wiatr. To on kieruje nas. Kto lub co jest wiatrem? Duch.
*Będę miała kiedyś dom. Właśnie taki jaki chcę. Wybuduję ściany a ja zasadzę kwiaty w ogrodzie. Sama wybiorę meble i bibeloty. I bedę w nim mieszkac z kotem. Bo któż by się zmieścił jeszcze w moim maleńkim domku, na skraju maleńkiego lasu, w moim maleńkim, szczęśliwym świecie.
komentarze [0]..bez konca... >> wtorek, 15 listopada 2005 23:32:52
15 października 2005
*konkurs z chemii napisałam, poszło mi całkiem całkiem tzn. wyniki w poniedziałek
*w czwartek miałam koncert; na skrzypcach sobie grałam w zespole... miło
*dwa dni pod rząd zmarnowane w bastei
*dużo gadałam z Piotrkiem, normalnie całkiem na luzie, nareszcie... gadałam też z Magdą, wszystko dobrze no i niech teraz sie zamkna ci wszyscy tam no !
*róża herbaciana - przyjacielska
*muszę schudnąć!
16 października 2005
koncert fajny ale szkod, ze nie zagraliśmy dziś drugi raz; ale rozumiem
no i oczywiście szkoda że zespoł się rozpadł no ale takie było założenie bywa...
nauka
8 listopada 2005
*Czytając wstecz to co piszę nie poznaję własnych słow. To dziwne, tak szybko zapominamy. Za szybko.
*Na konkurs z chemii etap II oczywiście idę. Uczę się pilnie, ale też sporo myślę.
*Dziwna jest jedynie ta niemoc w formowaniu myśli. Moje myśli biegną tak szybko, że sama za nimi nie nadążam.
*Zmieniłam się po raz kolejny. Nie wiem już który to raz. Ale to tylko ulepszona wersja dawnej mnie.
*Otworzyłam się na ludzi. Tak troszeczkę nie za bardzo.
*Los dziwnie kieruje moim życiem. Całkiem dziwny spokój i stabilizacja. Na wszystko mam czas. W szkole powiedzmy ok. jestem (chyba) szczęśliwa. I tylko nie wiem dlaczego w ostatnim czasie dwóch nowopozdanych wyraziło chęć spotykania się ze mną regularnie. Odmówiłam
*Jestem półmózgim potworkiem. To tak żartobliwie, pieszczotliwie o mnie. I sprawdza się. Potworzasto nic sobie nie robię z ludzi krążących wokół mie. Półmóżdżasto zapominam o najważniejszych sprawach życia. A szukam... butelek ładnych na kolejne zasuszone róże. Od nikogo, tak po prostu.
*Chusteczka jak leżała tak leży. Poskładana w szufladzie. Nie zamierzam jej burzyć.
*Motyli już nie ma
*Schudłam chyba
9 listopada 2005
"idea cyz miłość? - dla którego z nich warto umierać?"
"cóż to jest uczciwość?"
"zawsze znajdzie się ktoś, kto jest bardziej więźniem niż ja"
"przyzwyczajenie się do rozpaczy jest gorsze niż sama rozpacz"
"miłość bowiem żąda odrobiny przyszłości, a myśmy mieli tylko chwilę"
"nic na świecie nie jest warte, żeby człowiek odwrócił się od tego co kocha. A jednak ja także sie odwracam, sam nie wiedząc dlaczego"
"Wszystko co człowiek może wygrać w grze dżumy i życia, to wiedza i pamięć"
"w ludziach więcej rzeczy zasługuje na podziw niż na pogardę"
11 listopada 2005
"Lay down
Your sweet and weary head
The night is falling
You have come to journey's end
Sleep now
And dream of the ones who came before
They are calling
From across the distant shore
WHY DO YOU WEEP?
WHAT ARE THESE TEARS UPON YOUR FACE?
SOON YOU WILL SEE
ALL OF YOUR FEARS WILL PASS AWAY
Safe in my arms
YOU'RE ONLY SLEEPING
WHAT CAN YOU SEE
ON THE HORIZON?
Why do the white gulls call?
Across the sea
A pale moon rises
THE SHIPS HAVE COME TO CARRY YOU HOME
And all will turn
To silver glass
A light on the water
All Souls pass
HOPE FADES
Into the world of night
Through shadows falling
Out of memory and time
Don't say
We have come now to the end
White shores are calling
YOU AND I WILL MEET AGAIN
AND YOU'LL BE HERE IN MY ARMS
JUST SLEEPING
What can you see
On the horizon?
Why do the white gulls call?
Across the sea
A pale moon rises
The ships have come to carry you home
And all will turn
To silver glass
A light on the water
GREY SHIPS PASS
INTO THE WEST"
to tak na wstepie
*staram się naprawiać świat, próbuję prostować ścieżki ludzi, których poznałam, ale,... nie potrafię sama iść prosto. Mój kręgosłup złamany w conajmniej kilku miejscach wymaga szybkiego poskładania. Z tym pójdę do Boga. Ale co zrobić, by nie połamał się znów. Ludzie mi nie skzodzą, ale pomóc też nie mogą. Jestem raczej wyjęta z ich cyklu.... nie należe do tego świata
*11 lipca po raz pierwszy zobaczyłam Wzgórze i już w lipcu tam powrócę :)
13 lipca 2005
zmieniłam się, to prawda. Ale nie nazwałabym tego zmianą na gorsze. Ja po prostu dorosłam. Nie można pozostawać w tyle. nie wystarczy stwierdzić "ona zawsze miała problemy z dogadywaniem się z rówieśnikami". Mamo, wiem że tak było wygodniej. Zały wolny czas spędzałam w domu, bo i cóż miałam robić. Byłam na każde zawołanie. teraz postanowiłam zrobić coś dla siebie i zmieniłam się. Wyszłam do ludzi i nareszcie jestem szczęśliwa. Nie rozpamiętuję przeszłości, bo nie mam na to czasu. Biegam ze szkoły do domu. Na basen, na angielskim na chór. Organizuję koncerty, wystawy. Chodzę do kina i czytam książki. Piszę wiersze. Uczę się i to nawet lepiej niźż w ubiegłym roku. Mam czas na to by potańczyć, by posłuchać muzyki. Pomóc znajomym, pogadać z przyjaciółką. Mam wystarczająco dużo siły by posiedzieć przed komputerem i porozmawiac. I dla was też mam czas. Szkoda, że tego nie widzicie. Przykro mi. Na jedną rzecz nie mam czasu. Na faceta. Ale to mi w najmniejszym stopniu nie burzy mojego szczęścia. Pozwólcie, drodzy rodzice, pocieszyć mi się przez chwilę. Pooddychać.
komentarze [0]...i kontynuuję... >> niedziela, 13 listopada 2005 23:23:19
9 sierpnia 2005
zaufałam
skończyłam
zaufałam
odkryłam
życie
10/11 sierpnia 2005
znalazłam białego posłańca tajemniczości ukrytej pod złudzeniem piór, palców i długich goleni motyla
odnalazłam sny i kawałek siebie w bezsennej nocy
zrozumiałam znów na nowo całkiem obco i tak samo wszystko i nic
szary-biały kolor mam pod palcami wspomnień
złoto-zielone serce odrzuciło cień i słyszy pieśń wyzwolenia i tęsknoty długo ukrywanej
poczułam siebie wewnątrz mojej czaszki
dotknęłam ciebie przyjacielu bez zbędnych ceregieli, bez etykiety i bez słowa... prosto w moje serce
blask i sień i blask i cień i nie wiem, nic nie wiem
tęsknota raz wzbudzona nie da się utulić w sercu
słyszę... w każdym dźwięku wezwanie... łzy i chęć życia
25 sierpnia 2005
Biją. Biją dzwony na zwycięstwo Jasnej Góry nad szwedami
Biją. Biją dzwony na każdą z modlitw w Taize
Biją. Biją dzwony w kościele na Terlikówce każdego dnia na wieczorną mszę
6 września 2005
Analfabetka
"Czego tylko dowiedzieć się mogłem..." /"Cierpienia młodego Wertera" J>W> Goethe/
"Tak jestem tylko wędrowcem, pielgrzymem na ziemii. A wy czyż jesteście czymś więcej?"
14 września 2005
Jakie dziwne jest życie; nasza wędrówka; idziemy niejako z zamkniętymi oczami; czujemy, wiemy, ale nie widzimy skutków te przychodzą później gdy już nic nie da się zrobić; człowiek stworzony jest więc do ciągłego myślenia o przeszłości; tęsknoty za tym co minęło; żalu, smutku i bezsilności; i najdziwniejsza z rzeczy: ciągle chodzimy do tyłu twarzą zwróceni ku przeszłości a pchani wiatrem ku przyszłości; wiatrem czasu, bezlitosnym, chylącym nas ku ostatecznemu upadkowi ciała
a dusza odnajduje wówczas swoje własne, niepodległe życie; życie to jednak jest tak bardzo zależne od przeszłości jak drzewo od wody i światła, jak każde stworzenie od tlenu. Przesszłość bezpośrednio kształtuje naszą teraźniejszość i przyszłość naszej duszy.
Lecz nikt do tej pory nie dał jednego, pewnego przykładu jak szczęśliwie uwolnić duszę. Umrzemy, to jest pewne lecz jakać cząstka, ta odpowiedzialna za widzenie czarno-białe uczynków za dostrzeganie cieni zagrożeń i blasku dobra, pozostanie by widzieć dalej i lepiej, by odczuwać głębiej.
A co jeśli złapie kurzą ślepotę za naszego życia, jeśli otrzyma okrutny gen daltonizmu, lub co gorsza oślepienie? A co jeśli wykłujemy jej oczy? Owszem przestanie krzyczć tak i nie; przestanie regulować naszą gospodarkę solną, nie wyciśnie już żadnej łzy skruchy; Dobrze; A co potem? Gdy odzyska wzrok po śmierci, gdy otworzy oczy, odejdzie w cień, w najciemniejszy zakątek, bo nie zniesie widoku blasku jaśniejszego niż wszystkie inne; blasku Dobra. Spróbuje zwilżyć oczy łzą, lecznie potrafi; więc smutek gryżć będzie jej serce; ta piekielna niemoc żałowania i patrzenia' piekielna...
Po co, po co piszę? Piszę bo zaczęłam dostrzegać co straciłam; dostrzegłam moję winę, moje zło i zapłakałam puki jeszcze mogę; obym mogła zawsze! teraz muszę się uśmiechać, wiem, teraz na pewno, wiem mam pewność, że to kolejna zła karta w mojej księdze; chce ją wyrwać - nie mogę; może łzy rozpuszczą włókna celulozy, albo chociaż rozmyją słowa i twarze atramentu, które tak bolą, trzeba żyć, łapać oddech, oddychać!
24 września 2005
i po koncercie, dla mnie +
6 października 2005
*A może by tak zaczął mnie ktoś słuchać zanim zacznie wrzeszczeć? Nie moja wina że jesteś głucha.
*"Rekonstrukcja" z Agą. meżczyzna został sam... smutne "ale to tylko film. Konstrukcja."
*ad 8:00 do 8:00 no i co z tego nie pierwszy i nie ostatni raz i co z tego; nic, nic, nic
*dlaczego się tak czepiają
*ja nie kocham nikogo; to taka moja świadoma deklaracja; podobno kobieta nie umie żyć bez miłości, najwidoczniej jestem facetem albo umarłam; nie wiem wybrałam i żyję i cóż z tego!, chyba żyję
*jutro konkurs z chemii
*mam was wszystkich w... głowie; nic gorszego nie mogło was spotkać
*jutro będą zdjęcie
*mutacje... mutujemy się często; bez wyraźnych przyczyn lub całkiem wyraźne indukowane zmutowanie naszego ego przez dym z papierosów i dym z twoich ust.
Wszystko to dym...
*już za niedługo wyrzucę zdjęcia pełne szczęścia, i tak nie mam czasu ich oglądać
*jutro idę na basen
*kiedyś schudnę
*chciałabym być niewidzialna, niepoważna, nieaktywna, nieelegancka,. niekobieca, nieładna, nie modna, niefajna, nie lubiana, nie dostrzegana, nie zaliczana, NIEWIDZIALNA
*i cóż z tego że mi lepiej idzie.
komentarze [0]Retrospekcję zaczynam... >> niedziela, 13 listopada 2005 00:43:51
18.09.2003
"Nasze życie jest ciągłą walką" /Eurypides/
"Człowieka można zniszczyć, ale nie można pokonać" /Ernest Hemingway/
14 lutego 2005
"Świat bez miłości jest martwym światem i zawsze przychodzi godzina, kiedy człowiek zmęczony błaga o twarz jakiejś istoty i serce olśnione czułością..." /A. CAmus/
jest wieczór, a ja jestem zmęczona....
15 lutego 2005
"Cel jest wielki, kiedy się mu poświęcisz. Lecz cel staje się niski, kiedy robisz sobie z niego tytuł do chwały" /A. de Saint-Exupery/
"Miłosć" /Cz. Miłosz/ - !
26 lutego 2005
"***(tutaj leży Izold jasnowłosa)"/H. Poświatowska/
"Na wieży Babel" /Wisława Szymborska/
"Piosenka o końcu świata", "Wiara", "Nadzieja" /Cz. Miłosz/
28 lutego 2005
"Miłej historii moje cudne Słoneczko :*"
18 marca 2005
"To już miesiąc Kwiatuszku :*"
miesiąc trwa ten cudowny sen,
oby nigdy nie skończył się"
19 marca 2005
Dzień bez, oby skończył się jak najszybciej;
Kłopoty w szkole, ultimatum, niemoc;
Tulipan i róża;
Komórka milczy, gdzie jesteś?
Nauka;
Marzenia;
J.ang+niem; brak
28 marca 2005
Wiosna strajkuje, słońce się schowało,
Nie odpisuje na SMS-y nie wiem dlaczego, ale nie mam ochoty;
Perełka, perły symbolizują łzy;
Róża zasuszona, a tulipan zwiędł;
Nikt nie złożył mi życzeń, ale ja też nikomu ich nie składałam;
Usiadłam w pokoju i postanowiłam się pouczyć;
Nauka już tak nie boli;
"Głosy niepotrzebnych ludzi; I. Jeden z wielu, IV. Wyznanie"/T. Różewicz/
"przypowiesć o maku" /Cz. Miłosz/
1 kwietnia 2005
Czuwanie i cisza...
"Jestem szczęśliwy więc i wy bądźcie"
2 kwietnia 2005
Cisza; "szukałem was, a teraz wy przyszliście do mnie i teraz wam dziękuję"/JPII/
kolejny komunikat ok. godz. 18:00
godz. 11:30 Papież nadal jest w stanie b. ciężkim, a rano zaczął tracić przytomnosć. Nie jest on jednak w stanie śpiączki.
godz. 18:30
Stan Papieża się pogorszył. Wystąpiła wysoka gorączka
godz. 21:37
Papież Jan Paweł II nie żyje
biją dzwony kościołów; ludzie płaczą i modlą się, śpiewają
jestem; ja jestem na ziemii, co ja zrobię; jestem sierotą...
"Jan Paweł II umarł w wyniku wstrząsu septycznego i ostrej niewydolności sercowo naczyniowej. Zgon został stwierdzony na podstawie elektrokardiogramu i badania lekarskiego, które trwało 20 min."*"Jan Paweł II tuż przed śmiercią powiedział "Amen". Do końca był świadomy. Wziął udział w Mszy św., przyjął sakramenty. W momencie śmierci trzymał arcybiskupa Dziwisza za rękę"
3 kwietnia 2005
"jeszcze raz powierzam świat Bożemu Miłosierdziu"/JPII/
głos mówiący zza zasłony drugiego świata
*"w Watykanie żałoba trwać będzie 9 dni"*"w Polsce ogłoszono żałobę narodową, która będzie trwać do dnia pogrzebu"*"pogrzeb Papieża powinien odbyć się 4-6 dni po śmierci"*"ciało JPII zostało złożone w Sali Klementyńskiej. Jutro ok. godz. 17:00 ciało Papieża zostanie przeniesione do bazyliki św. Piotra. Zostanie tam 3-4 dni"
12 kwietnia
...jestem...;
"Chłopak nie ściana - można przestawić"
Homo fortunae suae ipse faber!
Non omnis moriar!
"Niech któś zatrzyma wreszcie świat..."
czy kocham? nie; czy potrafię żyć sama? tak; czy mogłabym powiedzieć koniec? tak; czy zabiłabym w kimś serce? tak; co zrobię? nie wiem; BOJĘ SIĘ
1 maja 2005
uczę się; w środę badanie wyników z biol.; kłopoty z pamięcią
znów wątpię i znów staczam się, chociaż teraz ktoś mnie mocno trzyma i nie pozwala spaść na dno; teraz może być bliżej mnie, duchem...
boję się nadal, bo wiem, że go nie kocham i nie chcę już go więcej widzieć, mam dość, a jednocześnie nie chcę go skrzywdzić, pomógł mi . Nie wiem co zrobię, CZAS pokaże
9 czerwca 2005
zapomniałam, zerwałam i już jest dobrze, jest wygodnie cicho i tak bardzo wszystko jest moje
zapominam; nie nie zapominam, ktoś nadal mnie trzyma a ja staram się przytrzymać kogoś
wycieczka super, chyba nadchodzi zmiana, ale kto tam wie, może to tylko moja głowa
szkoła-> poprawi, odp. o spr. już nie mogę
17 lipca 2005 (Taize)
bagaże
ludzie przychodzą, odchodzą i beze mnie nie jest już to samo miejsce
ktoś kto chciał złapać spadające życie, ktoś kto dał mi wiarę w zaufanie być może to mój błąd, być może będzie się śmiał, ośmieszał. nie chcę o tym myśleć chcę po raz pierwszy zaufać, chcę i zrobię to; i będziemy kiedyś rozmawiać całkiem spokojnie albo nawet nie będziemy robić nic będziemy znów razem tutaj na końcu świata w Taize będziemy przyjaciółmi
NIBI:shanghai master, pretty, nice, funny, brainy, beautiful mind, amazing, shy, sweet, annoying (a little), strange... naprawdę potrafię, potrafię, patrzę i widzę odliczam moje gwiazdy wszystkie, nawet najmniejsze łapię, zwijam, zbieram i podrzucam do góry. Wszystko się rozsypuje, spada. łapię i zbieram, ale czasem brakuje mi siły by złapać na czas a on podniósł, pozbierał i dał mi spowrotem; nie wiem co mam zrobić, decyzje są za trudne, WYJEŻDZAM, nie1 najpierw idę na obiad
"śpiewali głośno, prawdziwie
gdy jechali na spotkanie świata
wracali ze spokojem w ustach
i milionem nowych pytań
niektórzy nigdy nie powrócą
w miejsce bez czasu"
"najciemniej było za dnia,
gdy przyszło zęgnać się ze światem
najciemniej było gdy widziałam teraz
tych co zostają gdzieś na drodze
a ja idę dalej...
Najjaśniej było nocą,
gdy gwiazdy spadały
zapalając świece trzymane w rękach
tysięcy dusz
i dwie dusze całkiem obce
rozmawiały"
komentarze [0]