bojkot tematów >> środa, 25 stycznia 2006 20:20:48
nic nie zapowiada szybkiego odtajenia mojego cienia ani tym bardziej mózgu, powoli zamarzam cała, i w sercu też czuję kłucie... ratunku....
w domu temperatura oscyluje w granicach 15, 16 stopni i naprawde trudno jest pisać gdy palce maja kolor głebokiej bieli poprzeplatanej pajęczynką fioletu... ehhhh....
kiedyś zamieszkam w Holandii tam jest znacznie cieplej no albo w Australii w końcu ktoś obiecał mi, że tam właśnie wybuduje dom dla siebie dla przyjaciela i dla mnie będize miło trzy wymarzone domki obok siebie i będzie ciepło... ahhh jeszcze bardziej mi zimno jak o tym pomyśle... zimno tka jakoś od środka... co ja właściwie robie... rozmawiam z gościem od pół roku tylko przez internet i to bardzo często a widzielismy się raptem tydzień pół roku temu! dlaczego i to jeszcze po angielsku odbija mi... nie potrafię rozmawiać z ludźmi którzy są blisko mnie.. nie wiem dlaczego rozwalam wszystko co próbuję zbudować... dlaczego nie ufam? nie wiem
jejq wybaczcie mi wszyscy cholera.... aż mnie trzęsie z zimna ide się schować pod kołderkę z książeczką... a może dla odmiany jakąś pożyteczną no np do biologii? tragiczna perspektywa no ale cóż...
a jakim ja jestem zwierzęciem? pisać!
komentarze [1]...(kto wymyslil te tematy) >> piątek, 20 stycznia 2006 18:06:01
moj cien dzis zamarzl ewidentnie sie obrazil na moj swiatopoglad, odczedl, kurcze nawet cien ode mnie ucieka.....
o ludziach juz nie wspomnie a moze sama ich odganiam?
komentarze [1]8 stycznia 2006 01:40 AM >> niedziela, 15 stycznia 2006 22:48:03
Cień!
Człowiek wyszedł z cieniem na spacer. Cień już zbyt wyblakł. Zbyt duża dawka szklanego światła, źle wpływa na jego kondycję. Groziło mu już całkowite zniknięcie. Posiatacz tego cienia bardzo się zasmucił, gdy zomaczył dowód swego istnienia. Ubrał kurtkę i wyszedł poza obszar swego panowania pamiętając by mocno przywiązać cień do swych butów. Szedł więc człowiek zimowym popołudniem, a za nim wlókł się cień. Nazbyt rozciągnięty i wychudły wyglądał raczej marnie. W dodatku jego właściciel wybrał najgorszą z możliwych dróg. Domy zabierały wszystkie fotony tak skutecznie iż ich cienie z łatwością zakrywały cień idącego. Na szczęście już wkrótce wyszli na pełną słońca aleję. To na niej cień miał dopiero możliwość zregenerowania sił. Nawet posiadacz cienia był zadowolony i pozwolił bombardować się fotonami na tyle chciwie, że większość z nich pochłoną. Cień nareszcie był sobą. Lecz potem słońce zaszło, a cień znów zmalał lecz tym razem nie całkiem. Był nawet tak szczęśliwy, że zaczął bawić się. To ukrywał się w ciemnościach to znów biegł tuż obok posiadacza, by wybiec przed niego i znowu zniknąć. Wesoła zabawa pozwoliła na nowo poznać właścicielowi jakże pięknie i miło jest posiadać tak wesoły i zdrowy cień.
Pamiętajmy o cieniach!
"Co nie ma cienia
istnieć nie ma siły"
komentarze [2]8 stycznia 2006 01:40 AM >> niedziela, 15 stycznia 2006 22:47:57
komentarze [0]29 grudnia 2005 11:40 PM >> niedziela, 15 stycznia 2006 22:34:06
Znów brakuje tylko paru minut do północy. Zaczynam się przyzwyczajać. Człowiek zdecydowanie zbyt łatwo się przyzwyczaja. Cokolwiek by to nie było.
O tak. Miło słyszeć. Babcia znów w szpitalu. Znając życie nic jejnie jest. Za długo była zdrowa. Za długo mieliśmy wolne od jej użalania sie. Czas z tym skończyć, tak. Od czego ma się rodzinę w końcu. Ktośsię musi nad nami poużalać. od razu lżej się człwiekowi robi na sercu. Jasne. Tak po prostu. Jakby nikt inny nie miał prblemów. Idę się umyć. Skończę pisać jak wrócę. No, tylko, że wtedy to już będzie jutro, ale wtedy nazwę to dziś. Ah! Nadal zadziwia mnie ta zmiana z jutro na dziś.
tak jak przypuszczałam, muszę napisać nową datę: 30 grudnia 2005 0:10 AM
i mogę teraz spokojnie pisać dalej.
Noję się zderzenia z normalnym życiem. "Normalnym" tym razem znaczy: życiem po feriach, życiem odliczanym kolejnym dzwonkiem, lekcją sprawdzianem...
Nie potrafię się odnaleźć. Gubię rytm już na starcie, a potem muszę ciągle gonić uciekający takt.
Idę spać, od dziś się uczę.
komentarze [0]26 grudnia 2005 (a wlasciwie ostatnie 20 min tego dnia, pisac zaczelam o 11:55 :P) >> sobota, 7 stycznia 2006 23:33:50
ja zwykle u mnie wieje staroscia ale to tak bywa.....
no wiec wpis z pamietnika pod ta data:
"Uciekali, uciekali, uciekali..."
Niczego złego nie ma w słusznej ucieczce. Gorzej jeśli ktoś ucieka od samego siebie, Boga i miłości. Ucieka od życia. Nie powinno się zbyt często uciekać. A co ze staniem w miejscu?
"...oby tak cały świat się nad Tobą pochylił"
Co znaczy żyć, co znaczy śnić, a co znaczy uśmiech? Czy jest jakakolwiek różnica? Uśmiech oddziałuje na innych. Sen i życie niepotrzebnie rozdzielane przyporządkowałabym sobie wzajemnie. Sny przecież to forma życia. I tak naprawdę nigdy nie możemy być pewni co nazwać snem, a co jawą.
"Życie jest snem,
i wszystkie nasze sny są snem"
Nie nie ja to napisałam i nie ja to wymyśliłam. Aż tak mądra to ja nie jestem. Dobranoc :)
(teraz jest 27 grudnie godz. 0:05)
komentarze [3]