Cisza.... >> środa, 30 sierpnia 2006 00:10:18
a czegóż innego można by się spodziewać o północy? Siedzę sama i nie chcę nie potrafię zasnąć. Bo nie ma Ciebie koło mnie. Po 9 dniach pielgrzymki wiem jedno... nawet w drodze nie potrafię przestać mysleć o Tobie. Nawet gdy płakałam z bólu, bo moje nogi piekły, a wciąż było daleko do postoju. Wtedy tez myslałam o Tobie, o tym dlaczego Ciebie tu nie ma. Ale Ciebie tam właśnie być nie mogło. Ty nie wierzysz, a nawet jesli wierzysz, ze Bóg istnieje i podążasz za Nowym Testamentem, nigdy nie poznałeś cudu spowiedzi, nie znasz smaku eucharystii. Nie znasz tej szczególnej wolności. Nie mogłeś być na pielgrzymce... nie mogłeś. Tak jak nie będziesz ze mną w kościele składać przysięgi. Nie założe białej sukni, nie usłyszę Ave Maria... a nawet jeśli to nie w kościele, nie przed Bogiem, a jesli tak się przydaży to nie z Tobą, bo Ty nie rozumiesz, nie znasz, nie chcesz przyłączyć się do wspólnoty Kościoła. Mimo że modlę się o Ciebie i za Ciebie, to ciągle jesteś za daleko. I tu nie chodzi o te głupie kilometry...Tęsknię i kocham.
komentarze [0]